wtorek, 15 lutego 2011

wyjazdowo...

Pociąg, interregio (czyli obskórny i tańszy) ale jeszcze nigdy nie było tak, żeby siedzieć w nim bez prądu i ogrzewania. Przez trzy godziny świeciły tylko komórki, a ludzie zamotani w kapturach i rękawiczkach. Na przeciwko siedział sympatyczny, starszy pan, z którym mieliśmy napad śmiechu jak do akcji weszła konduktorka, a wszyscy na nią z pretensjami, na co ona : cieszcie się, że was zabrałam! oj cieszyliśmy się bardzo :)
Mamy taki zwyczaj, babski zwyczaj od lat, że jeździmy na swoje urodziny w góry, ale tylko w babskim składzie. Co się wtedy dzieje, możecie sobie tylko wyobrazić :) Jechałam z myślą o oderwaniu się od tego wszystkiego, co tutaj z taką dynamiką się dzieje. Ale nie śmiałam nawet marzyć o tak cudownej pogodzie, o pełnym słońcu, śniegu i górach, o dobrym czasie z babami. Było przepięknie...
Namiastkę tego tu zaserwuję...



7 komentarzy:

  1. tam gdzie byliśmy razem :) z maluchami

    OdpowiedzUsuń
  2. To Krupowa z niesamowitymi gospodarzami i widokami na Tatry :))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...