wtorek, 30 października 2012

i znowu...

nie zdążyłam na Czerwone Wierchy jesienne, ehhh. Załatwiliśmy się na... remontowo. Przywieźliśmy włoską książkę kucharską, ale w mieszkaniu nie pachnie jedzeniem, a lakierem do parkietów, zaprawą gipsową w łazience i starymi blatami w kuchni. Ile jeszcze to potrwa? tego nikt nie wie, w tej materii czas jest jak z gumy, rozciągliwy. Po drodze życie we wszystkich swoich odcieniach. Zawsze sobie myślałam czytając książki, że to co wydarza się tym ludziom jest nierealne dla jednej osoby czy rodziny, że to opis kilku historii, ale zaczynam wierzyć, że jednak dynamika jest nieograniczona.
Po wielkiej radości jest smutek, po smutku radość i tylko trzeba dbać żeby była równowaga czasowa, to znaczy by nie smucić się zbyt długo, a radość celebrować pełną parą. Życie kwiatka to jest stan pożądany, wystawianie listków do słońca, bo właśnie wyszedł promyk, nie za chwilę, za godzinę, pojutrze, ale teraz, właśnie TERAZ!
Lubię śnieg, barrrdzooooo...i kolory też



  

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...