piątek, 21 maja 2010

...jedni mają rybki, inni kota, a ja mam zakwas, który trzeba karmić i pachnie jabłkami. Wygląda jak breja ale uczy czasu, najpierw 24, potem 12 godzinnego.
Plany na weekend były wielkie, szykowaliśmy się na kajaki Liwcem, miało być ciekawie, ładnie i wesoło...przypłynęła jednak fala, niosąca bezradność i strach. Świeci słońce w pełni i poziom Wisły rośnie z godziny na godzinę. Znowu klęska, tak średnio co miesiąc jakaś, boję się pytać co dalej.
Chciałam pojechać gdzieś, do domu, do Rzeszowa, jednak pociągi znowu nie kursują. Zostaję. Pójdziemy pofocić stare kamienice, upiekę chleb, usiądę w fotelu z kubkiem kawy i pomyślę o tych wszystkich, którzy już nie mają swoich domów, o ślimaku w Sandomierzu na słupku, o miśkach, które zagrożone na Pradze otoczone workami...

3 komentarze:

  1. a my zapraszamy na koszenie trawy! wsiadaj w ponton w przeciwnym kierunku niż bieg Wisły płyń do nas....

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie, w kierunku przeciwnym :)) jeszcze ja Was nawiedzę i dość mnie będziecie mieli :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...