piątek, 4 lipca 2014

lipcowo

Kolejne kilometry, poznani ludzie, poranki i zachody słońca, kolejne umiejętności Tygrysa. Nasz promień 10km już spenetrowany. Ostatnio weekendy maratonowe, więc wyjeżdżamy a to w góry, to  nad morze, za dwie godziny właśnie. Kibicujemy rowerzystom i idzie nam to coraz lepiej, choć nie tak dobrze jak starowinkom z Bukowiny, które wyszły na gościniec z taboretami żeby zasiąść przy krawężniku i dziarsko zagrzewać do pędu, ale one mają doświadczenie, bo Tour de Pologne tamtędy śmiga.
Wczoraj ukoronowaliśmy nasze długodystansowe spacery i chyba czas zapiąć rower. Na koniec był pałac w Wilanowie, czyli blisko 15km, wróciliśmy już autobusem, zmęczeni i nadpieczeni słońcem. Pałac piękny, zwłaszcza w zachodzącym słońcu, gdy żółta elewacja robi się złota, ogrody malusieńkie ale urokliwe, kiedyś tu często bywałam. Na Tygrysie największe wrażenie zrobiły rzeźby w parku, na ich widok wyciągał ręce do góry i mówił ahhhh, nie odkryłam dlaczego:)
Pozostało nam kilka muzeów i galerii do odwiedzenia, ale to na skwar totalny i teraz może jeszcze koncerty w ogrodach i na Starówce.
Póki co ostatnie zatrzymane w kadrze...









2 komentarze:

  1. koneser sztuki, to mówił ahhhh ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. raczej to: dlaczego ci ludzie tacy wielcy i się nie ruszają :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...