Uczę się od tych dwóch małych szkrabów każdego dnia.
Byliśmy na krótkich wakacjach, bez rowerów jak już od lat, a w jednym miejscu, ze względu na chłopców i były to wakacje raczej związane ze zmiana klimatu a nie odpoczynkiem. Góry i morze, to wszystko w niesamowitej zieleni, pachnącej i kwitnącej całą paletą barw, wszystkie zmysły pobudzone. A jedno ze wspomnień to maleńki kościółek na szczycie góry, z nieziemskimi widokami i niewielkim ogrodem za to przesyconym zapachem bazylii, tymianku i innych ziół dla mnie nie rozpoznawalnych. Oaza spokoju.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz