środa, 1 sierpnia 2012

historie

Ostatnio często wpadają mi w ręce, a bardziej w oczy różne teksty. To na pewno też związane jest z większym otwarciem na to co dokoła już nie przytłumione sztucznym pośpiechem korporacyjnym. Mam też świadomość, że to moje ostatnie chwile takiego luzu, bo powoli kalendarz wypełnia się zadaniami. Póki co cieszę się tym co mam. Słowami i opowieściami. A to znalezione ostatnio, choć polecam całość, bo historia niezwykła a i opowieść o ojcu wzruszająca.


„Tata. Umarł tej wiosny na raka gardła, krtani, języka. Od dawna chorował, ale zawsze udawało mi się wygrywać, nie tylko z chorobą. Przegrał raz. (…)
Już nie mógł przełykać, gdy pewnego razu poszliśmy na spacer. Tata uwielbiał chodzić do kawiarni, więc kiedy przechodziliśmy koło rozstawionych na ulicy stolików, oznajmił, że trzeba wypić espresso. Powiedziałem, że on nie może niczego pić, ale Tata: – Ty możesz, mną się nie przejmuj. Siedzieliśmy przy stoliku, zamówiłem kawę, odwróciłem się, a Tata jednym haustem wlał ją sobie do gardła. Kawa dostała mu się do płuc, zaczął po prostu tonąć w łyku kawy, rzęził, umierał. Otoczyła go cała kawiarnia, aż jakimś cudem Tata wypluł kawę. Rozsiadł się w fotelu, zapalił papierosa i powiedział: – Synu, kurewsko dobre było to espresso (…)”.
[za: Paweł Smoleński, „Buty Taty”, {w:} „Gazeta Wyborcza. Magazyn”, 21-22 lipca 2012, s. 24, 25.]


Dziś 1 sierpnia, za chwilę godzina W, zatrzymanie...
i foto nr 32

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...