piątek, 14 czerwca 2013

pracowicie

od jakiegoś czasu pochłaniał mnie bez reszty projekt domu, stodoły z nazwy i wyglądu. Dziś oddałyśmy go do urzędu, ulga pozorna i pewnie krótkotrwała, bo przecież zaraz będą jakieś braki albo uwagi, ale dziś jest jeszcze przyjemnie :)))
Dużo się nauczyłam przez to doświadczenie, zawsze jednak były to ogromne projekty składane zespołowo pod firmową pieczątką, teraz mała skala opieczętowana tylko przeze mnie. Ale nauczyłam się też sporo o takim naszym polskim gadaniu i narzekaniu na brak pracy, albo nie taką albo za mało płatną. Miałam podwykonawców, jednych kapitalnych, współpracujących, z otwartą głową, z którymi bardzo fajnie się pracowało, a drugich właśnie takich maruderów, którzy nie mają za dużo pracy, ale jak już dostaną zlecenie to się ociągają, wymyślają, komplikują. Oczywiście ci drudzy wszystko na ostatnią chwilę i kompletnie nie szanując zleceniodawcy, praca z nimi to nerwy, zawalone weekendy z telefonami i mailami, czekanie na przesyłkę nie wiadomo jakim busem, gdzie i jak. Radość tworzenia ucieka, a dlaczego? dlatego, że nie lubimy robić tego co robimy, nie cenimy drugiego człowieka widząc tylko swój koniec nosa, interes jednostki ponad wszystko. No i jak ma być nam lepiej, jak mamy współtworzyć państwo szczęśliwych ludzi jak jesteśmy takimi frustratami?
Z panami instalatorami skończyłam współpracę, z panem konstruktorem mam nadzieję, że zaczynamy i bardzo się cieszę, że są jeszcze tacy co im się chce.
A teraz krótkie i mam nadzieję owocne wakacje w trawie, z aparatem i może nawet w górach.
dobrego weekendu


3 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...